Jestem sama w domu. Odeszły mi już wody, a skurcze mam
coraz częstsze.
Z każdym skurczem krzyczę coraz głośniej. Nie daje rady! Jestem bezsilna. Jestem cała rozgrzana, martwię się tylko, by dziecko było zdrowe. Nie znam nawet płci. Może to i lepiej. Nie dałabym rady wychować dziecka w takim otoczeniu jak moje Tyle bólu…tyle cierpienia. Nie mam serca, aby skazać na to moje kochane dziecko, które tak bardzo pokochałam, tak bardzo, że byłam w stanie nawet się z nim pożegnać. Pożegnać i nigdy więcej go nie zobaczyć, nie dotknąć. Myśl, że nigdy nie będzie mi dane usłyszeć "mamo" z jego ust, ani "kocham cię", sprawiało, że ból stawała się silniejszy…rozdzierał mnie od środka. Moja dusza krzyczy z przerażenia. Nie chcę! Proszę nie mogę już! Nie chcę się żegnać! Ale to jedyne rozwiązanie, aby mojemu dziecku żyło się lepiej. Żyło się tak jak bym chciała. To małe maleństwo, które chcę zatrzymać przy sobie, które będę kochać i które pokocha mnie…Może…NIE! Nie mogę go zatrzymać. Nie mogę mu tego zrobić. Robiąc to stałabym się samolubną zdzirą dbającą o własne „dobro”, jeśli można to tak nazwać. Zatrzymując to bezbronne dziecko razem ze mną, skazałabym go na ból i cierpienie. Nie chcę aby tak żyło! Nie pozwolę na to!
Moje dziecko.. moje małe bezbronne dziecko. Z moich oczu ciągle płynęły łzy. Chociaż ten mały człowiek nie był spłodzony z miłości, tylko z chorego pragnienia i tak go kocham. Kocham moje dziecko.
Mężczyzna, który mnie pożądał i nie mógł dostać tego co chciał dobrowolnie, odebrał to brutalną siłą. Moje uczucia zostały pobite, tak jak i ja. Ciągle czuję ten bolesny dotyk na całym ciele..ten bolesny dotyk, który wypalił na mojej skórze ogromne rany. Ciągle czuje ich żar, który wypalają się na nowo kiedy tylko wspomnę o tamtej nocy. Krzyk, przeplatany z płaczem. To był gwałt! Brutalny GWAŁT! Zaszłam w ciążę po przez gwałt. Mimo i tak kocham to dziecko, mimo to, że jest nie proszone w moim życiu. Ale nosiłam je przez 9 miesięcy pod sercem. Jak można nie kochać małego człowieka, które rosło we mnie?
Z każdym skurczem krzyczę coraz głośniej. Nie daje rady! Jestem bezsilna. Jestem cała rozgrzana, martwię się tylko, by dziecko było zdrowe. Nie znam nawet płci. Może to i lepiej. Nie dałabym rady wychować dziecka w takim otoczeniu jak moje Tyle bólu…tyle cierpienia. Nie mam serca, aby skazać na to moje kochane dziecko, które tak bardzo pokochałam, tak bardzo, że byłam w stanie nawet się z nim pożegnać. Pożegnać i nigdy więcej go nie zobaczyć, nie dotknąć. Myśl, że nigdy nie będzie mi dane usłyszeć "mamo" z jego ust, ani "kocham cię", sprawiało, że ból stawała się silniejszy…rozdzierał mnie od środka. Moja dusza krzyczy z przerażenia. Nie chcę! Proszę nie mogę już! Nie chcę się żegnać! Ale to jedyne rozwiązanie, aby mojemu dziecku żyło się lepiej. Żyło się tak jak bym chciała. To małe maleństwo, które chcę zatrzymać przy sobie, które będę kochać i które pokocha mnie…Może…NIE! Nie mogę go zatrzymać. Nie mogę mu tego zrobić. Robiąc to stałabym się samolubną zdzirą dbającą o własne „dobro”, jeśli można to tak nazwać. Zatrzymując to bezbronne dziecko razem ze mną, skazałabym go na ból i cierpienie. Nie chcę aby tak żyło! Nie pozwolę na to!
Moje dziecko.. moje małe bezbronne dziecko. Z moich oczu ciągle płynęły łzy. Chociaż ten mały człowiek nie był spłodzony z miłości, tylko z chorego pragnienia i tak go kocham. Kocham moje dziecko.
Mężczyzna, który mnie pożądał i nie mógł dostać tego co chciał dobrowolnie, odebrał to brutalną siłą. Moje uczucia zostały pobite, tak jak i ja. Ciągle czuję ten bolesny dotyk na całym ciele..ten bolesny dotyk, który wypalił na mojej skórze ogromne rany. Ciągle czuje ich żar, który wypalają się na nowo kiedy tylko wspomnę o tamtej nocy. Krzyk, przeplatany z płaczem. To był gwałt! Brutalny GWAŁT! Zaszłam w ciążę po przez gwałt. Mimo i tak kocham to dziecko, mimo to, że jest nie proszone w moim życiu. Ale nosiłam je przez 9 miesięcy pod sercem. Jak można nie kochać małego człowieka, które rosło we mnie?
Kolejny skurcz. Krzyczę w niebo głosy. Ahh.. Nie dam
rady, zaraz padnę z wycieczenia. Rozdziera mnie od środka. Mówię sobie, że to
jeszcze chwila, jeszcze chwila. DAM RADĘ! Prze z całych sił.
Proszę niech to się już skończy!!
Po paru minutach JEST! Moje małe maleństwo. Dziewczynka. Położyłam sobie ją na piersi. Spojrzałam na nią…była taka piękna. Powolnym ruchem przybliżyłam do małej główki rękę, chciałam chociaż przez chwile poczuć jaka jest ciepła…Chciałam poczuć jak z każdym wdychanym oddechem się porusza. Przybliżyłam dłoń i w tym samym momencie mała istotka, która wydawała się taka krucha wydała cichy dźwięk płaczu. Pomyślałam, że nawet najdelikatniejsze muśnięcie mojej dłoni, może zrobić jej krzywdę. Dotknęłam jej małej rączki, dziewczynka automatycznie ścisnęła mój palec tak mocno, że zdziwiło mnie to, że jest taka silna. Jaka ona piękna. Oddycham z ulgą. Tak mi strasznie przykro, że nie mogę jej zatrzymać, ale będzie lepiej dla niej jak trafi do prawdziwego domu, do prawdziwej kochającej rodziny.
Proszę niech to się już skończy!!
Po paru minutach JEST! Moje małe maleństwo. Dziewczynka. Położyłam sobie ją na piersi. Spojrzałam na nią…była taka piękna. Powolnym ruchem przybliżyłam do małej główki rękę, chciałam chociaż przez chwile poczuć jaka jest ciepła…Chciałam poczuć jak z każdym wdychanym oddechem się porusza. Przybliżyłam dłoń i w tym samym momencie mała istotka, która wydawała się taka krucha wydała cichy dźwięk płaczu. Pomyślałam, że nawet najdelikatniejsze muśnięcie mojej dłoni, może zrobić jej krzywdę. Dotknęłam jej małej rączki, dziewczynka automatycznie ścisnęła mój palec tak mocno, że zdziwiło mnie to, że jest taka silna. Jaka ona piękna. Oddycham z ulgą. Tak mi strasznie przykro, że nie mogę jej zatrzymać, ale będzie lepiej dla niej jak trafi do prawdziwego domu, do prawdziwej kochającej rodziny.
Parę dni później zawinęłam Ginevrę w stary koc i przyniosłam pod drzwi domu dziecka w Holmes Chapel. Napisałam na kartce jej imię i nazwisko po mnie i żeby znaleźli dla niej kochający dom. Dołączyłam też kopertę. Chciałam by dostała ją dopiero po skończeniu 18 lat. Wytłumaczyłam jej w nim dlaczego to zrobiłam, a także włożyłam tam mój rodzinny wisiorek. Musi coś mieć po mnie, tego bym sobie nie wybaczyła gdyby nie miała. Kocham cię maleńka…kocham.
*** ***
JEST !!! W końcu wraz z koleżanka napisałyśmy prolog :3
Mama nadzieję, że się spodoba ;)
Za niedługo pojawi się PIERWSZY rozdział !!! :3
ZAPRASZAMY I ZACHĘCAMY DO CZYTANIA !!!
Pozdrawiam Rose i A :******
JEST !!! W końcu wraz z koleżanka napisałyśmy prolog :3
Mama nadzieję, że się spodoba ;)
Za niedługo pojawi się PIERWSZY rozdział !!! :3
ZAPRASZAMY I ZACHĘCAMY DO CZYTANIA !!!
Pozdrawiam Rose i A :******
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz